Kontrola Internetu
Internet stał się platformą komunikacyjną nieporównywalną z żadną inną. W przeciwieństwie do innych mediów tutaj nie trzeba się przejmować godziną, granicami ani dobrą kulturą, by zaistnieć lub się wypromować. Zaś potencjalny odbiorca tych informacji sam decyduje, czy go coś zainteresuje, czy nie. Pewne czynności są odgórnie piętnowane i służby porządkowe starają się zrobić wszystko, by ukrócić działania związane z przemocą, agresją i szkodliwością społeczną. Jednak aby złapać internetowego przestępcę, trzeba umieć myśleć jak on. Dlatego często w policji i wyższych organach kontroli bezpieczeństwa państwa zatrudnienie znajdują zatrudnienie byli hakerzy. Drogą internetową dochodzi do zatwierdzenia wielu transakcji, do podpisywania umów – i to nie tylko tych legalnych. Internet znacznie pomógł przestępcom – w wyszukaniu i namierzeniu ofiary, we wzajemnej komunikacji, w nielegalnych transakcjach. Portale czy komunikatory, za pomocą których się to odbywa, nie mają możliwości wykrycia takich sprawców, nie da się przechwycić danych ani nagrać rozmów. Z tego powodu wiele rządów naciska, by wprowadzić sztuczne granice w Internecie, by firmy udostępniały policji dane swoich klientów, by możliwa stała się choćby namiastka kontroli sieci. Jednak wraz z nią zniknie również cały urok tego miejsca, który obecnie tak przyciąga użytkowników. Nikt też nie wątpi, że zakazy wywrą odwrotny skutek – automatycznie wytworzy się podziemie, które będzie żyło własnym życiem. Trudno przypuszczać, by ten pomysł mógł wejść w życie za ogólną zgodą. Enklawa wolności, za którą uważana jest sieć, pozostałaby sobą, tylko trzeba byłoby ją lepiej kamuflować.